wykonany przez Tabaluge z Tmg Garage
Trafił jako zwykły motocykl na zwykły serwis. Troche połamane owiewki żeby je polakierować. Łożyska główki ramy rozrząd i standardowy serwis.
Nie wiedziałam ze ten „serwis” zmieni się w 100% przemianę i wyjdzie to co widać. Zaczęło się niewinnie, zaglądnięcie do silnika, zamówione części jeśli chodzi o rozrząd. Przy okazji kontrola sprzęgła gdzie wyszło ze wewnętrzny kosz jest do wymiany no i wiadomo przypalony komplet sprzęgła.
Kiedy oczekiwałam na części do rozrządu zajrzałam do przednich zacisków z racji, że po prostu wszystko stało. Padła decyzja odlakierować zaciski bo i tak oryginalny lakier schodził jak bezbarwny z maski ze starej polówki. Do zestawu przewody hamulcowe, bo były oryginalne no i klamki chińskie poszły w śmietnik. W zasadzie wtedy się zaczęło: manetki, ciężarki, rolki wahacza, zbiorniczki płynu hamulcowego. Nowy przedni i tylny stelaż bo oba były połamane. Tylny stelaz ogona zas nieudolnie spawany.
Przyszedł czas na przednie zawieszenie, które okazało się uszkodzone… Tak, pękniete! Decyzja prosta – wymiana. Tylny amortyzator do zestawu wysłany na profesjonalną regeneracje. To był moment, w którym motocykl zaczął się zmieniać! Przyszły naklejki na felgi. Stare trzeba było ściągnąć… i co? Wyszła szpachlowana przednia felga! Szpachla odeszła wraz z naklejkami. No jak już, lecimy na grubo. Padła kolejna decyzja: nowe tarcze hamulcowe – większe o 10mm rzecz jasna nowe klocki. Dystanse do zacisków. Wtedy wzięłam się za instalacje, która wylądowała w koszu. Udało się kupić niemalże idealna.
Składając to wszystko do kupy – nie byłam zadowolona. Połowa motocykla była już wymieniona, a z wahacza odchodził lakier, aluminium się utleniało… Długo się wahałam, ale w końcu stwierdziłam: dobra, wyciągamy silnik, lakierujemy ramę.
Od tego momentu wszystko poszło już na całego – okazało się, że łożyska wahacza i kiwaka są zajechane, ślizg łańcucha tak starty, że zaczął robić rowek w wahaczu. Więc idziemy z lakierem na całego: rama, wahacz, uchwyt tylnego hamulca, sety pasażera, wloty powietrza, stopka, uchwyt tablicy – wszystko w czarną satynę.
Pojawiły się też nowe, sportowe sety kierowcy. Do tego wszystkie łożyska tylnego zawieszenia, nowe tulejki, dekle silnika i chłodnica – również w czarnej satynie.
Składamy. Czyszczenie, polerowanie każdej śrubki. Polerka całego układu wydechowego, wraz z nową końcówką. Dotarła też przednia felga – udało się ją wypolerować razem z tylną. Nowe opony. GSX-R zaczął stawać na całkiem nowe nogi.
Składanie tego wszystkiego to była czysta przyjemność. Wszystko musiało być idealne.
Potem przyszedł czas na lakierowanie owiewek. O klejeniu już nie wspomnę… Na początku plan był prosty – oryginalne malowanie USA. Ale… wydawało mi się to nudne w porównaniu do tego, co już powstało. Może czarny? Ee, też nudny.
Po dwóch tygodniach rysowania, planowania, kombinowania – jest! Czarno-żółty, z ogromną grafiką biohazardu na bocznych owiewkach. Tak, to było to!
Zamówiłam w drukarni pasy „WARNING”, logotypy Suzuki, napisy „DANGER” na dolne owiewki i znak „radioaktywny” na ogon. Reszta należała już do moich rąk.
Owiewki zostały naprawione, najpierw polakierowane na żółto, później odcięte i pomalowane na czarno. Wtedy zaczęła się największa frajda – ręczne malowanie grafik. Na to poszedł bezbarwny lakier z efektem „błysku” – i już wiedziałam, że to jest TO.
Dodatkowo Gixxer dostał nowe kierunkowskazy, lusterka, siedzenia obszyte tak, by pasowały do stylu całego motocykla. Naklejki na górną półkę, wlew paliwa, tankpad, przyciemniana przednia szybka i tylna lampa. Owiewki wypełniające czachę i łącznik plugu zostały oklejone folią „a’la carbon”, bo kamienie zrobiły swoje i wyglądały po prostu kiepsko.
Na sam koniec udało się dorwać akcesoryjny tylny błotnik, do którego trzeba było dorobić stelaż mocujący. Oczywiście błotnik wraz z siatką również został polakierowany – tym razem w ultra oryginalnym kolorze.
Zadbałam o każdy detal: nowe odpowietrzniki do zacisków z kapturkami, czerwone nakrętki tylnej zębatki, tytanowa nakrętka wahacza, nowa nakrętka główki ramy, korek wlewu oleju, złote śrubki do mocowania tylnego przewodu hamulcowego, do zbiorniczka, do stelaża tablicy, złote śruby tarcz hamulcowych – i oczywiście czerwony, oklejony łańcuch.
Dla ochrony: pełen zestaw crash padów – na ramę, przód i tył motocykla. A wszystkie elementy, poza silnikiem i układem wydechowym, zostały zabezpieczone 4-letnią powłoką ceramiczną.
Motocykl przeszedł kompletną metamorfozę, która trwała ponad rok.
Większości rzeczy i tak nie widać – jak nowe łożyska w kołach, łożyska główki ramy, uszczelnianie airboxa, serwis przepustnic czy pompy paliwa. Włożonych zostało znacznie więcej elementów, niż da się tu wypisać. Ale oprócz części – masa serca i pracy, by z totalnej ruiny zrobić coś, co nie tylko jeździ i działa, ale też wygląda jak żaden inny.
Wszystko zostało nagrane – jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądał cały proces od A do Z, zapraszam na mój kanał na YouTube i do playlisty z GSX-R’em.
https://youtube.com/playlist?list=PLwvWsr_ehp-NJrAqLGrwdyHIvTWyTnzZ0&si=RE–X6XOsGzpQ8LX
Wiem ze jesli to czytasz to na kanale gsxr jeszcze nie jest skończony. Wiec spokojnie jeszcze masz szanse go posluchac w pelnej okazalosci gdy ukaże sie ostatni film.








Właściciel: Grzegorz Kulig
Mechanik: Tabaluga TMG Garage
Chcesz zeby twój motocykl przeszedl przemiane? A moze potrzebujesz serwisu? Zapraszam cię do TMG Garage, serwisu ktory stworzylam dla was! Budujac go wlasnym serduchem by nie tylko serwisować maszyny ale tez tworzyc historie. Historie niesamowitych motocykli czy samochodow.
Zapraszam Cie serdecznie
Youtube: https://www.youtube.com/channel/UC2gs2HL9NybI316jZxD4zUg
Facebook: https://www.facebook.com/p/Tabaluga-100063555492774/?locale=pl_PL
Zobacz także:
Motorynki Romet – Legendarne Maluchy z Bydgoszczy,
Yamaha R6 2000 RJ03 Tabaluga Edition,
Honda CBR1000RR Fireblade SC57B Repsol 2007,
DKW KS 200,
NSU 175 Z.D,
Romet Komar 2 (model 2330)



